Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2015

Wszyscy czytają Greya

przeczytałam i ja ...  Dużo się ostatnio mówiło i słyszało o powieści E. L. James "Pięćdziesiąt twarzy Greya", tyleż samo a nawet dużo więcej o jej filmowej wersji. Miałam i ciągle mam to szczęście, że film dane mi było zobaczyć przed lekturą książki. Nie był więc dla mnie tak wielkim rozczarowaniem jak dla wielu osób, które z wypiekami na twarzy pognały do kina spodziewając się wielkich rzeczy. Podobną taktykę planuję zastosować przy kolejnych filmowych częściach. Z filmem, w moim przypadku było tak, że właściwie nawet nie zauważyłam kiedy dobiegł końca. Pierwsza myśl była  "jak to, już koniec!, niemożliwe!". Film nie był zły, po prostu oczekiwania były wobec niego ogromne.  Mówi się, że czeka nas "baby boom" będące efektem Greya, zarówno filmu jak i książki, po którą wielu sięgnęło podobnie jak ja, dopiero po obejrzeniu filmu. Mówi się, że to fenomen w dziedzinie powieści erotycznych, który zrewolucjonizował rynek wydawniczy. Jednak według...

Pokolenie moje, wasze, niczyje

POKOLENIE WŁÓCZYKIJA   Wszystko co posiadam chowam w tobołku za głową, wiatr mnie smaga po twarzy gdy tak kroczę drogą, idę przed siebie, niczego się nie boję, nie wiem co mnie czeka, co los przyniesie poniosę, przyjmę z pokorą bądź na dno wora wrzucę. Powłóczę nogami, byle krętą ścieżką,  ciężkiej pracy się nie boję, przyjaciół spotykam po drodze, czasem przemykam niezauważenie, czasem tylko skinieniem głowy zaznaczam swoją obecność by z brzaskiem poranka  ruszyć w dalszą podróż. Nic mnie tu nie trzyma, boję się przywiązania, po cóż komu one! taki mój żywot Włóczykija, czasem powracam  w znajome miejsca, mam tam swoje wspomnienia i ruszam dalej byle przed siebie,  drogą mojego przeznaczenia.  Nic nie posiadam, bez obaw świat odkrywam, samotność jest Nam pisana, żywot Włóczykija. Wolność i niewola, trudy wędrówki do pokonania, czasem pogoda, czasem góra lodowa, przyszłość jest tylko białą kartą do zapisania ...

Długa tułaczka

PODRÓŻ NA STO STÓP, Richard C. Morais Zastanawiacie się pewnie gdzie się podziewają wpisy z marca, głucha cisza i posucha. Jednym słowem, d... i cóż, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Wszystko to wina, tego delikwenta powyżej. Otóż podróż, którą obiecuje nam czytelnikom Richard Morais jest po prostu nużąca i jedyne czego pragniemy to dotrzeć jak najszybciej do jej celu. Rok temu, podczas upalnego lata, z każdego rogu ulicy krzyczały do mnie plakaty obwieszczające pojawienie się w kinach ekranizacji powieści R. Morais'a. Od tamtej pory, z niewyjaśnionych dla mnie przyczyn, zapragnęłam przeczytać wpierw książkę. Zdobyłam ją podczas świątecznych wyprzedaży i od tego czasu czekała na swoją kolej.  Niewiele mam szczęścia w tym roku do dobrej literatury, czego się nie dotknę okazuje się bublem stulecia. Pomimo super recenzji książki szczerze i z dobroci serca odradzam sięgnięcie po nią, bądź jej zakup. Po pierwsze lektura była dla mnie torturą z powodu kulinarnych zawiłości ...