Przejdź do głównej zawartości

Tragicznie

W życiu bywa różnie, ciężkie chwile chleb powszedni.
W życiu bywa ciężko, gorzkie łzy spływają lekko.
W życiu bywa trudno, wyboiste ścieżki plącze. 

Życie jest tragiczne, monotonne i paskudne,
 wbija latami gwoździe do trumny usłanej czerwonymi różami,
wyłożonej morzem aksamitów, zakopanej w czarnej dziurze.

Lekko czasem w życiu bywa, odpoczynek od prozy codzienności,
szczęście to raptem ulotne chwile, czasem nawet trudno dostrzegalne,
radość tak nagle nastaje, jak nagle upływa, gwałtowne uczucia.

Tragiczne jest życie nieszczęśliwego człowieka,
tylko czarne chmury na niebie dostrzega, 
zaś promyk słońca jako niebezpieczeństwo postrzega.

☁☂

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dewajtis, Maria Rodziewiczówna

Tożsamość przodków zaklęta w naturze Powrót do korzeni, do rodzimej literatury, która kiedyś była bardzo popularna, dziś wyparta przez takie gatunki jak powieści fantasy czy kryminały. Być może to zmęczenie materiału, być może zupełny przypadek . Tytuł sam w sobie nic nikomu nie mówi, ani to imię, ani rzecz, ani miejsce. Niepozorna książeczka z dopiskiem "Klasyka literatury kobiecej tom 2", oznacza tylko tyle, lub aż tyle, że na kolekcję powieści Marii Rodziewiczówny składają się 24 tomy, nie oznacza to 24 powieści, niektóre bowiem mają dwie części, np. powieść "Klejnot". Niewiele wiedziałam o samej autorce, o jej powieściach również, opis z okładki znacząco pomocy nie był. I tak oto rozpoczęła się moja przygoda z Marią Rodziewiczówną. Do dziś wyszukuję w Internecie ciekawostki na temat autorki, i odnajduję wiele wątków biograficznych w jej powieściach. Wspomniany bowiem " Dewajtis " istnieje naprawdę.  Kilka słów o autorce, Maria Rodziewicz...

Banały

Był ładny Pan i ładna Pani, razem ze sobą ładnie wyglądali. Był brzydki Pan i brzydka Pani, niczyjej więc uwagi nie zwracali. Byli też łany Pan i brzydka Pani, a może inszą kolejność przedstawiali? Razem się uzupełniali, lecz ciekawość budzili, ludzie ich na języki brali. Co myślał Bóg gdy rozumem rodzaj ludzki obdarzał, czy się nie wahał gdy wolną wolę ustanawiał? Jedni sokoli wzrok mając szczęścia swego nie widzą, zazdroszczą tym co w oddali, tych co nie znają. Inni krótkowzroczni, czubek własnego nosa ledwie dostrzegają, świata poza sobą nie widzą i chwała im za to! 

Filozofia popaprańców

Słodzę herbatę solą, doprawiam dania cukrem, słodzę życie udręką, przemycam radosne chwile, narkotyk chowam po kątach, zbyt drogi by dzielić się nim i tyle upajam się pragnieniem, sycę głodem nie swoim, patrzę na świat i nucę kołysankę głuchą, nikt jej przecież nie słyszy gdy nocą przechodzę w sen błogi. Serce moje grzechocze, hula w nim wicher srogi, byle dotrwać do końca, byle nie upaść w pół drogi. Rozrywa mnie szczęście, wyciska soki ostatnie, uszy mi krwawią ze śmiechu tego, którego nie słyszę. Radość mnie gryzie, myśli krążyć nie ustają, dążą do stanu po prostu, po środku i w drodze. Nie chcąc być szczęśliwym, nie chcąc żyć w rozpaczy chcąc normalności by celu nie zatracić.