Przejdź do głównej zawartości

Igraszki ze śmiercią

Śmierć wielkiego pecha miała, gdy swe żniwo zebrać chciała.
Rachu ciachu, plany trochę jej pokrzyżowała
pewna rodzina zupełnie nikomu nieznana.
Śmierć kosą machnęła, lecz nikogo nawet nie drasnęła.
Jeszcze raz się więc zamachnęła,
ponoć z większą siłą rażenia.
I tym razem nikogo z zebranych nie dziabnęła.

Rozwścieczona z furią śmiertną,
pośmiertne walki toczy, bo rodzina niczym
żuk kamień swój dalej toczy.
Niby ciało w trumnie leży, łza się gdzieś za pałętała
ale radość też jest wielka, większa niźli morwa biała.
Rodzinka cała się zjechała, swoim widokiem wielce rozradowana,
zmarły też się tam uśmiecha, koniec końców jego strzecha.

Kondukt zaczął swoją drogę, piasek wbija mi się w nogę,
buty dalej uwierają, wiatr poczochrał moją głowę,
do kościoła już dobija, jak przypływu wielka siła,
ciało w ziemi się rozkłada, dusza się rozradowała
koniec bólu trosk i mąk, teraz niebo go pochłania.

Śmierć odeszła pokonana, niby ciebie mi zabrała
lecz oboje dobrze wiemy, czego pragnie Ten tam z dala.





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dewajtis, Maria Rodziewiczówna

Tożsamość przodków zaklęta w naturze Powrót do korzeni, do rodzimej literatury, która kiedyś była bardzo popularna, dziś wyparta przez takie gatunki jak powieści fantasy czy kryminały. Być może to zmęczenie materiału, być może zupełny przypadek . Tytuł sam w sobie nic nikomu nie mówi, ani to imię, ani rzecz, ani miejsce. Niepozorna książeczka z dopiskiem "Klasyka literatury kobiecej tom 2", oznacza tylko tyle, lub aż tyle, że na kolekcję powieści Marii Rodziewiczówny składają się 24 tomy, nie oznacza to 24 powieści, niektóre bowiem mają dwie części, np. powieść "Klejnot". Niewiele wiedziałam o samej autorce, o jej powieściach również, opis z okładki znacząco pomocy nie był. I tak oto rozpoczęła się moja przygoda z Marią Rodziewiczówną. Do dziś wyszukuję w Internecie ciekawostki na temat autorki, i odnajduję wiele wątków biograficznych w jej powieściach. Wspomniany bowiem " Dewajtis " istnieje naprawdę.  Kilka słów o autorce, Maria Rodziewicz...

Banały

Był ładny Pan i ładna Pani, razem ze sobą ładnie wyglądali. Był brzydki Pan i brzydka Pani, niczyjej więc uwagi nie zwracali. Byli też łany Pan i brzydka Pani, a może inszą kolejność przedstawiali? Razem się uzupełniali, lecz ciekawość budzili, ludzie ich na języki brali. Co myślał Bóg gdy rozumem rodzaj ludzki obdarzał, czy się nie wahał gdy wolną wolę ustanawiał? Jedni sokoli wzrok mając szczęścia swego nie widzą, zazdroszczą tym co w oddali, tych co nie znają. Inni krótkowzroczni, czubek własnego nosa ledwie dostrzegają, świata poza sobą nie widzą i chwała im za to! 

Filozofia popaprańców

Słodzę herbatę solą, doprawiam dania cukrem, słodzę życie udręką, przemycam radosne chwile, narkotyk chowam po kątach, zbyt drogi by dzielić się nim i tyle upajam się pragnieniem, sycę głodem nie swoim, patrzę na świat i nucę kołysankę głuchą, nikt jej przecież nie słyszy gdy nocą przechodzę w sen błogi. Serce moje grzechocze, hula w nim wicher srogi, byle dotrwać do końca, byle nie upaść w pół drogi. Rozrywa mnie szczęście, wyciska soki ostatnie, uszy mi krwawią ze śmiechu tego, którego nie słyszę. Radość mnie gryzie, myśli krążyć nie ustają, dążą do stanu po prostu, po środku i w drodze. Nie chcąc być szczęśliwym, nie chcąc żyć w rozpaczy chcąc normalności by celu nie zatracić.